wtorek, 18 lutego 2014

77. Nie bądź cipą. + L. Awards

Liebster Awards wróciło do mnie jak bumerang, więc lecim z tym koksem. Przejrzałam komentarze, wydaje mi się, że żadna nominacja mi nie umknęła, ale głowy nie daję.

Pierwsza od San, którą sama sobie wzięłam z jej bloga. 

1.Czy żyjesz w taki sposób, w jaki rzeczywiście chciałabyś żyć ?
Raczej średnio
2.Przeszłość, teraźniejszość czy przyszłość ?
Przyszłość
3. Czego najczęściej zazdrościsz u innych osób ?
Dobrze układających się włosów i ładnego kształtu paznokci (wiem, płytkie xd)
4. Gdybyś miała do wyboru - w jakim kraju chciałabyś się urodzić i zostać wychowana ?
Gdzieś gdzie jest ciepło przez cały rok.
5. Czy kiedykolwiek powiedziałaś komuś coś, czego teraz z perspektywy czasu żałujesz ?Jeśli tak, to co to takiego było ?
Tak, ale nie powiem, co to było, bo z perspektywy czasu będę żałować ;)
6. Szczęście czy mądrość ?
Szczęście
7. Niewinność czy szaleństwo ?
Niewinne szaleństwo ;)
8. Najgorsza, raniąca prawda czy najlepsze kłamstwo pozwalające żyć w niewiedzy, ale i w komforcie ?
Zależy od sytuacji.
9. Co zmieniłabyś w swoim wyglądzie ?
Zęby (ale po aparat się wybieram) i wolałabym być niższa.
10. Do czego najbardziej szalonego byłabyś w stanie się posunąć, żeby spotkać się twarzą w twarz na prywatną rozmowę z którymś chłopakiem z The Wanted ?
Zrzuciłabym cię ze Sky Towera :P (Wiesz, że żartuję, prawda?)
11. Który ze zmysłów ( wzrok, słuch, dotyk, węch itd. ... ) mogłabyś "oddać", bo wydawałby ci się najmniej potrzebny ? 
Węch

Następna nominacja od Basi Kicińskiej:

1.Jesteś wierną fanką TW (bądź innego zespołu/piosenkarza/piosenkarki), czy po prostu lubisz słuchać ich muzyki?
Fanką, ale nie zaślepioną.
2. Jaki masz kolor oczu?
Niebieskie.
3. Masz jakieś zwierzęta?
Nie.
4. Jakie jest twoje hobby?
Ja wiem czy mam jakieś hobby... Lubię po prostu czytać książki... O wiem! Na wykładach moim hobby są krzyżówki :P.
5. ulubiona książka?
Nie potrafię wybrać jednej.
6. Skąd się biorą pomysły na twojego bloga?
Z głowy, z życia, z komentarzy.
7. Jesteś osoba zabawną czy raczej ponurą?
Raczej zabawną.
8.Masz jakieś zwierzę?
Nie.
9.Ile blogów piszesz?
Dwa.
10.Masz rodzeństwo?
Tak, brata.

I, jak mówi moja ulubiona youtuberka, last but not least, Alexandra:
1. Która piosenka z WOM podoba ci się najbardziej ?
Demons, In The Middle, Only You i Show Me Love.
2. Do którego swojego wieku chciałabyś się wrócić ?
6 lat. 
3. Którą stację radiową najchetniej słuchasz ?
Nie słucham radia raczej, a jeśli już to RMF FM, bo był ustawiony w radio, jak już wprowadziłam się do mieszkania i tak zostało.
4. Psy vs koty ?
PSY!
5. Jaki rodzaj filmów preferujesz ?
Komedie.
6. Za co cenisz każdego z chłopaków ?
Siva - za to, że traktuje Nareeshę, tak jak sama chciałabym być traktowana przez chłopaka. 
Nathan - bo jest kochany, sarkastyczny i obserwuje mnie na twitterze. (Żartuję. Znaczy, obserwuje mnie, ale nie dlatego go cenię :P).
Max - jest zabawny, kochany i chciałabym, żeby pobawił się moimi uszami, jak to ma w zwyczaju robić wszystkim. 
Tom - bo jest tym, który najbardziej troszczy się o fanów.
Jay - jest jedyny w swoim rodzaju.
7. Którego bloga o TW zaczęłaś czytać jako pierwszego ?
Ojej, już go nie ma z tego co wiem i nie pamiętam linka. 
8. Którym sportom kibicujesz najbardziej ?
Skoki narciarskie.
9. Mieszkasz w domu czy w bloku ?
Blok.
10. Najlpeszy Wanted Wednesday to ten , w którym...
byli w Argentynie i "#Ondo".

11. Hit 2013 roku to...
Ojj, nie wiem... 

Teraz pora na moją część, ale ja taktownie i w ciszy ją pominę, bo nie mam siły na wymyślanie pytań :P

A teraz voi la, wyczekiwany rozdział:

Jedenaście godzin w samolocie. Jedenaście. Godzin. W. Samolocie. Siedziałam oparta o okno, oparta o Nathana, oparta o fotel na przeciwko, leżałam z nogami na Nathanie, z nogami na moim fotelu, a tułowiem na Nathanie, oparta głową o okno z nogami pod jego nogami i mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Kiedy w końcu wyszłam z tego samolotu byłam najszczęśliwsza na świecie. Słońce przyjemnie padało na moją twarz i w końcu mogłam wyprostować wszystko na raz na bojąc się, że mogę kogoś niechcący uderzyć. Odebraliśmy bagaże, co przy ilości, którą dysponowaliśmy, zajęło trochę czasu. Kiedy już weszliśmy w posiadanie wszystkich walizek, przeszliśmy do hali przylotów...
- O nie - powiedziałam bezgłośnie i bez mimiki.
Fani. Mnóstwo fanów. Oczywiście, fani są kochani, wspierają Nathana i chłopaków, większość z nich jest miła (niektórzy jednak dalej są święcie przekonani, że nasz związek jest ustawiony i jestem tylko przykrywką. Nie wiem, co przykrywam), ale kolejna godzina na lotnisku jest ponad moje siły.
- Jules, wiesz, jak jest - powiedział Nathan.
- Tak, wiem i rozumiem. Jak znam życie, niektórzy czekają tu dobre kilka godzin i wyjście bez porozmawiania z nimi byłoby zwykłym chamstwem. Więc, dawaj mi ten wózek i idź do nich - odepchnęłam Nathana od koszyka z naszymi walizkami i poszłam gdzieś w bok, obok Nareeshy i Kelsey.
- Padam - powiedziała blondynka.
- Jeszcze chwila i będziemy z hotelu - pocieszyła nas Nare.
No tak, dom jeszcze nie był gotowy, musimy przeczekać parę dni w hotelu. Jak może nie być gotowy?! Producenci programu pewnie wiedzieli, kiedy przylatujemy dużo wcześniej niż ja i nie zdążyli?! Na pewno się nie polubimy. Stałam obok walizek, leżałam na nich, siedziałam na nich, kucałam obok nich i starałam się nie zasnąć. Najgorsze w tym wszystkim było, że dalej uparcie stosowałam moją beznadziejną metodę walki z jet lagiem, czyli chodzę spać tylko i wyłącznie według czasu lokalnego. To nic, że w Londynie była 22:30. Tu zegary wskazywały 14:30 i za nic w świecie nie zamierzałam pójść spać. Kilka metrów dalej dojrzałam mały sklepik. To jest to. Co to za sklepik, w którym nie sprzedają energy drinków?
- Popilnujecie naszych toreb? Zaraz wracam - poprosiłam Nareeshę i Kelsey, z torebki wyciągnęłam tylko portfel.
- Jasne.
Naprawdę próbowałam policzyć w głowie, jak bardzo kupienie napoju w dolarach obciąży moją kartę w funtach doliczając ich dziwne prowizje, ale cóż... nigdy nie byłam orłem z matmy. Wzięłam największą, litrową butelkę i ruszyłam do kasy. Wróciłam do swoich, chłopaki musieli już kończyć z fanami, bo przyjechały auta, żeby zabrać nas do hotelu, gdzie czekała nas następna godzina w recepcji... W końcu dotarliśmy do pokoju. Rzuciłam torebkę na ziemię i padłam na łóżko. Leżałam na wznak i gapiłam się w sufit.
- Jestem wysoce zaszokowany, że pierwszą rzeczą, którą zrobiłaś po wejściu do pokoju, nie było rozpakowywanie walizek - powiedział Nathan kładąc się obok mnie.
- Na dwa dni mi się nie chce - westchnęłam. - Jet lag jest suką - westchnęłam wtulając się w Nathana.
- Wiem coś o tym. Dalej stosujesz swoją dziwną metodę? - spytał.
- Oczywiście. Dlatego nie mogę iść spać przynajmniej przez następne - spojrzałam na zegarek - pięć godzin.
- Wiesz, mogę ci pomóc zagospodarować trochę czasu - mruknął Nathan.
- Tak? - przysunęłam swoją twarz bliżej,  a wtedy Nathan... zaczął mnie łaskotać. - Ała, przestań, wolę przez pięć godzin rozwiązywać krzyżówki - mówiłam przez śmiech.
On jednak nie zamierzał przestać, czerpał z tego wręcz perwersyjną przyjemność. Zaczęłam więc odpłacać się tym samym. Według Nathana była to pewnie zabawa, według mnie walka o przetrwanie. W szale tej walki poczułam ukłucie na ręce.
- Auć, auć, stop! - krzyknęłam i zamarłam w bezruchu. Spojrzałam na swoją rękę. - O nie... - jęknęłam.
- Co się stało? - spytał Nathan.
- Pieprzyk mi się rozdrapał - mruknęłam i podeszłam do torebki wyciągnąć chusteczkę, którą przyłożyłam do rany...
- Pokaż to - Nathan podszedł do mnie i odsunął chusteczkę. - Uuu... Wygląda to poważnie.
- Co się robi z rozdrapanymi pieprzykami? - spytałam.
- Mnie się pytasz?
- Masz rację, pójdę do Nareeshy, ona wie wszystko. Który jest ich pokój?
- Drugi po prawo.
Wyszłam z pokoju i poszłam do Sivy i Nareeshy. Zapukałam do drzwi, po chwili dziewczyna otworzyła.
- Co tam, Jules? - spytała wpuszczając mnie do środka.
- Zastanawiałam się, czy wiesz może, co zrobić z tym? - odsłoniłam rozdrapanego pieprzyka.
- Uła... Nie jestem lekarzem, ale każdy wie, że takie rzeczy trzeba szybko wyciąć.
- Więc czeka mnie noc na izbie przyjęć... - westchnęłam.
- Chodzi o twoje zdrowie.
- Tak, wiem. No nic, dzięki, powiem Nathanowi, żeby zorganizował transport - uśmiechnęłam się i wróciłam do siebie.
- I co? - spytał Nathan.
- Dzwoń do Nano, muszę jechać z tym do chirurga - oznajmiłam.
- Jasne, daj mi chwilę - Nath wyciągnął telefon z kieszeni i zaczął dzwonić.
Po pół godzinie przyjechał po nas samochód przysłany przez Nano. Krwawienie do tej pory ustało, ale Nareesha, która przyszła sprawdzić, co z moją ręką, zapewniła, że muszę to wyciąć.
Po jechaliśmy do szpitala, w izbie przyjęć wypełniłam z pomocą Nathana jakieś papiery i czekałam. Siedzieliśmy tam dobrą godzinę.
- Nathan... Możemy być jutro sami? - spytałam.
- A co będziemy robić? - poruszał brwiami.
- Nie to co myślisz - wywróciłam oczami. - Po prostu chciałabym spędzać czas we dwójkę. Tylko ty i ja.
- Jul, cały czas jesteśmy razem.
- Tak, a razem z nami Tom, Max, Jay, Siva, Kelsey, Nareesha, Kevin, Nano... - wymieniałam. - Jesteśmy jedną zgraną paczką, jak rodzina i kocham to, ale ja i ty jesteśmy parą i chciałabym...
- Julia Miller - pielegniarka wyczytała moje imię.
- Dokończymy potem - powiedziałam i ruszyliśmy za pielęgniarka, która w pokoju znowu kazała nam czekać tym razem na lekarza, który przyszedł na tyle szybko, że nie zdążyłam zacząć rozmowy od nowa.
- Co my tu mamy? - spytał, kiedy odsłaniałam pieprzyka. - No tak, niestety bez cięcia się nie obejdzie. Jest pani na coś uczulona?
- Nie - pokręciłam głową.
- Dobrze. Będzie to przebiegało tak. Wstrzyknę pani punktowe znieczulenie, poczekamy aż zacznie działać, wytnę pieprzyk z marginesem zdrowej skóry, który wyślę też do badania, takie procedury, zaszyję rankę, przepiszę pani maść na zabliźnianie i za tydzień wróci pani na zdjęcie szwów. Wszystko jasne?
- Tak - pokiwałam.
- Proszę chwileczkę poczekać, zaraz zaczniemy.
Lekarz wyszedł, zostaliśmy sami.
- Chyba się boję, czy coś - stwierdziłam.
- Ostatnio wielu rzeczy się boisz - zaśmiał się Nathan.7
- Serio? Serio? Miałeś kiedyś coś wycinane?
- Guzki na strunach głosowych?
- Dobra, tu mnie masz - jakoś zapomniałam o jego operacji. - Przez dziewiętnaście lat życia nie miałam żadnej operacji, a odkąd zadaję się z tobą, bam, w sierpniu wyrostek, w lutym pieprzyk.
- Więc to moja wina?
- Właśnie to powiedziałam.
- Poczekaj, aż zdejmą ci szwy. Wtedy nic cię nie uratuje przed łaskotaniem - pogroził mi palcem. 
Naszą żartobliwą naturalnie wymianę zdań, przerwał lekarz, który wrócił do gabinetu. 
O rany, to miało być tylko punktowe znieczulenie, po co mu taka wielka igła?! Nathan zobaczył mój grymas na twarzy, bo powstrzymywał się od śmiechu, za co zgromiłam go spojrzeniem. Już niedługo bardzo pożałował swojego śmiechu, bo w momencie, jak lekarz wbił igłę w moją rękę, ja zamknęłam oczy, złapałam Natha nad ręką i im więcej znieczulenia wnikało w mój organizm, tym mocniej wbijałam paznokcie.
- Auć - powiedział cichutko, że ja ledwie mogłam go usłyszeć, lekarz nie miał szans.
Czekając aż znieczulenie zacznie działać, lekarz przygotował sobie narzędzia, a ja z pewnością robiłam się coraz bledsza.
- No to zaczynamy - powiedział doktor, z pewnością chciał dodać mi otuchy, ale jakoś nie wyszło.
Błądziłam wzrokiem po ścianach, nuciłam sobie w głowie piosenki, wszystko, byle tylko nawet przez ułamek sekundy nie spojrzeć na "operowaną" rękę, nie bolało, po prostu czułam cięcie na swojej skórze i już to przyprawiało mnie o mdłości.
Rany, co się ze mną dzieje, nigdy nie byłam jedną z tych, które mdleją na widok krwi czy igieł, a tu co... Zcipiałam przy tym Nathanie. Zaśpiewałam sobie w głowie dwie piosenki błądząc wzrokiem po suficie, w końcu lekarz powiedział przykładając mi opatrunek na rękę:
- Zrobione. Naturalnie ręką może boleć przez kilka dni, zwłaszcza dzisiaj, więc zalecam środki przeciwbólowe i po prostu uważać na tę rękę.
- Jasne, dziękuję bardzo - podziękowałam z uśmiechem i poderwałam się z fotela.
- Radzę też posiedzieć kilka minut w poczekalni i nie przebywać przynajmniej dzisiaj i jutro zbyt wiele na słońcu - dodał.
- Spoko, dziękuję i do widzenia - wyszłam z Nathanem z gabinetu i posłusznie usiadłam w poczekalni.
Sprawdziłam telefon, dwudziesta, zbyt wiele słońca to już dzisiaj mnie nie spotka, poprawiłam usta błyszczykiem, a Nathan praktycznie przytknął mi swoją rękę do twarzy.
- Wow, fajna ręka, masz pożyczyć jedną? - spytałam nie wiedząc o co mu chodzi.
- Tu! - pokazał mi palcem.
- Ja tam cierpiałam, a ty mi wypominasz, że wbijam ci lekko paznokcie w rękę?! - powiedział z, jak zwykle, udawanym wyrzutem.
- Lekko? Twoje szwy będą zdjęte szybciej niż to zejdzie - stwierdził.
- Oj, nie bądź cipa - poklepałam go po ramieniu.
- Przepraszam... - nagle przed nami wyrósł człowiek. Na oko nastoletni człowiek płci żeńskiej.
- Tak? - spytał Nathan.
- Jestem wielką fanką The Wanted, mogłabym prosić o zdjęcie? - spytała nieśmiało dziewczyna.
- Jasne - nawet, kiedy człowiek myślał, że Nathan nie mógłby być jeszcze bardziej szczęśliwy, jeśli podchodzi do niego fanka, uśmiecha się jeszcze szerzej.
- Jules, jesteś taka ładna...
- Dziękuję, ty też, masz piękne włosy - uśmiechnęłam się. - Zrobić wam zdjęcie?
- Mogłabyś? Dziękuję - fanka podała mi telefon, szybko cyknęłam fotkę. - Mogłabym jeszcze z tobą?
- Jasne.
Dziewczyna usiadła obok mnie, tym razem Nathan zabawił się w fotografa, chwilę też porozmawialiśmy z nią, zanim Nath dostał wiadomość, że auto czeka pod szpitalem. Pojechaliśmy prosto do hotelu i dosłownie ledwie zamknęliśmy drzwi, kiedy rozległo się pukanie i do środka weszli dosłownie wszyscy.
- Co z twoją ręką? - spytali prawie równocześnie.
Odsłoniłam opatrunek, co powinnam w zasadzie zrobić już jakiś czas temu.
- Taadam! Nic wielkiego - wzruszyłam ramionami.
- Nic wielkiego?  - krzyknął Nathan. - Prawie zrobiłaś mi dziurę w ręce paznokciami.
- Już ci mówiłam, nie bądź cipą - powiedziałam, na co wszyscy kulturalnie stłumili śmiech. Wszyscy oprócz Toma. On nie ma oporów przed wybuchnięciem śmiechem i można go za to kochać albo nienawidzić.
- Więc zgaduję, że, przynajmniej Jules, nie dołączy się na nielegalne w jej przypadku picie alkoholu? - spytał Jay.
- Nic z tego, zaraz naćpam się tabletkami i pójdę spać - spasowałam. - Ale Nathan jak chce, to proszę bardzo.
- Nie, ja też chyba spasuję - stwierdził Nathan. - Ja zasypiam na stojąco, nie wiem, co wy bierzecie, że jeszcze macie siłę chlać po kątach.
- Po kątach to tylko ty tutaj chlasz - powiedział Max. - Dobra, zostawmy ich, są śpiący na pewno.
Tym sposobem znowu zostaliśmy sami.
- Idę się umyć - wzięłam kosmetyczkę z walizki i poszłam do łazienki. Po trzech sekundach wróciłam. - Nathan... Czy masz pomysł jak mam umyć głowę nie mocząc przy tym ręki zbyt mocno?
Przez minutę nie odpowiedział silnie się nad czymś zastanawiając, po czym bez słowa zaczął grzebać w szufladach, aż z jednej wyciągnął taśmę klejącą, po chwili, nie wiem skąd, wziął reklamówkę jednorazówkę.
- Wyskakuj z bluzki - powiedział dalej szukając czegoś po szulfadach.
- Wow, jak romantycznie - mruknęłam, ale koszulkę zdjęłam, bo widziałam, że miał plan.
- Wystaw rękę - powiedział z nożyczkami w ustach.
Owinął jednorazówkę wokół mojej rany i szczelnie, przynajmniej mam nadzieję, owinął ją taśmą miodową.
- Nie gwarantuję, że jest szczelne, więc po prostu nie mocz ręki za bardzo - powiedział wyraźnie z siebie zadowolony.
- Wow, dzięki MacGyver - uśmiechnęłam się i wróciłam do łazienki.
Jeszcze nigdy mycie głowy nie kosztowało mnie tyle bólu, cierpienia i ostrożności. Masakra. Zawsze wychodziłam z łazienki zadowolona i odświeżona, a tym razem czułam się, jakbym stoczyła walkę na ringu. Przebrałam się w piżamę, zdjęłam w ręki reklamówkę, umyłam zęby i wróciłam do Nathana.
- Jakby się paliło, to wynieś mnie razem z łóżkiem - powiedziałam wsuwając się pod kołdrę.
- A czy zanim zapadniesz w sen wieczny, możemy dokończyć to, o czym rozmawialiśmy w poczekalni? - spytał siadając obok.
- Właśnie! - szybko podniosłam się do siadu. - Na czym skończyłam...
- Nie ważne na czym skończyłaś, ważne, że zrozumiałem sens.
- Więc? - spojrzałam na niego z nadzieją na odpowiedź w stylu "Tak, możemy jutro zamknąć się w pokoju, będziesz cały dzień leżała z ręką w łóżku, a ja będę się tobą zajmował".
Nath złapał moją dłoń, spoko, już wiem, że nic dobrego to nie wróży.
- Wiesz, że chcę i gdybym mógł, zostałbym z tobą, ale mamy na jutro zamówione studio, żeby nagrać parę piosenek.
- Jasne, rozumiem - pokiwałam głową ze spuszczonym wzrokiem.
- Proszę, nie rób tej minki - powiedział opierając swoje czoło o moje. - Może i zostawię cię jutro, ale obiecuję, że nie pożałujesz.
- Okej - uśmiechnęłam się lekko i z powrotem się położyłam.

Pospałam i to porządnie, kiedy rano się obudziłam... Było południe. Wow, czternaście godzin, ja to mam spanie. Zwlekłam się z łóżka w poszukiwaniu mojego telefonu, ale szybciej niż komórkę znalazłam ból na swojej ręce.
- Tabletki, tabletki, gdzie ja mam tabletki... - pytałam samą siebie.
Dupa, nie tabletki, najpierw trzeba coś zjeść. Wzięłam hotelowy telefon, zamówiłam śniadanie do pokoju, po czym znowu zabrałam się za szukanie komórki. Gdybym była bardziej przytomna pewnie szybciej wpadłabym na to, że jest w torebce.
Jedna nieprzeczytana wiadomość od Nathana.

Jutro przenosimy się do domu :)

I nadszedł ten moment, kiedy nie wiedziałam, czy powinnam się cieszyć, czy bać...


Hej, hej, hej :)
Miałam dodać rozdział wczoraj, ale zapisy na wf zajmują wbrew pozorom bardzo dużo czasu :(
Przepraszam też, że rozdział jest taki krótki, ale nie chcę zaczynać nowego wątku związanego z przeprowadzką do domu w tym rozdziale, bo potem musiałabym go jeszcze trochę ciągnąć.
Poza tym miota mną też wiele sprzecznych emocji związanych z okładką "Glow In The Dark". Jeśli ktoś jeszcze jej nie widział, oto ona:
Jeśli ktoś jeszcze by się nie domyślił, jest to dokładnie okładka podstawowej wersji "Word Of Mouth", tyle, że zmieniona dosłownie jednym kliknięciem w Photoshopie, na twitterze ktoś nawet to udowodnił otwierając to właśnie w Photoshopie. No cóż, jak na ostatni singiel, miejmy nadzieję ostatni na razie, powinniśmy dostać coś lepszego. Zasługujemy na coś lepszego. Ale jak widać, chłopcy albo chcą po prostu odbębnić ten singiel, ale nie mają już siły postawić się Scooterowi. Szkoda. 

51 komentarzy:

  1. Hej, hej.
    O matko tyle w samolocie siedzieć. Ja to bym na miejscu się zastrzeliła.
    Biedactwo. Wycinany pieprzyk. Grr...
    Nath złota rączka. Szczelnie zabezpieczy!
    Czeka na następny rozdział!
    Zapraszam do mnie. ;)

    http://apurehatred.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Jules, co chwila coś się dzieje :(
    Przeprowadzka i zacznie się zabawa :D
    A co do okładki... Też jestem zawiedziona. Mam wrażenie, że chłopaki chcą po prostu już skończyć z TW i to jest naprawdę smutne (szczególnie, że mam nadzieję na ich powrót). No ale zobaczymy

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przeczytałam o tym pieprzyku to dostałam gęsiej skórki, serio, strasznie się boję takich rzeczy, co nie zmienia faktu, że rozdział świetny ^.^ okładka... no, mogli się bardziej postarać, ale zgadzam się z przedmówczynią, chyba chcą już skończyć z TW :( ale miejmy nadzieję, że jednak wrócą ;)
    Wracając do rozdziału, był super i czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział był fajny i nareszcie się doczekałam :)

    A co do okładki... w sumie nie mam zastrzeżeń. Ja i tak zawsze będę ich kochać nawet jak się rozpadną :/ ale głęboko wierze, że tego nam nie zrobią.

    OdpowiedzUsuń
  5. heh , ale trafiłaś z tym rozdziałem . Mam mieć właśnie wycinany pieprzyk i zastanawiałam się czy to boli ;)
    ~Blueberry

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehhh z pieprzykiem myślałam, że zemdleję! Nigdy nie lubiłam szpitali i lubić nie będę -.- fajny rozdział. Nie mogę się doczekać przeprowadzki do domu :)
    A okładka to dokładnie odwrócone kolory normalnej płyty -,- mogliby się postarać zwłaszcza, że fanmade wygląda lepiej niż oryginał zespołu więęęc... Nie lubię Scootera xd ale nie sądzę, żeby to chłopacy dla nas zrobili to na odwal, bo oni nas kochają i wiele razy to pokazują ;) ehh czekam na nexta kochana
    Zapraszam do mnie jak chcesz możesz napisać komentarz, bo zaczynam i by było mi miło :D

    http://mystoryiscrazy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoki górą !
    Nie mam nic do Natha ale faktycznie w tamtej sytuacji zachował się dokładnie tak jak to opisałaś :P
    Jaki on twórczy ! Ja na taki pomysł w życiu bym nie wpadła :)
    weeeny :*

    they-are-my-weakness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. 11 h w samolocie chyba bym skonała wcześniej!!
    OMG!!!
    Ach no tak Juls jak zwyle coś się przydarzyło i w szpitalu wylądowała;p
    Mam nadzieje, że szybko się rana zagoi;p
    Czekam na next:)
    Weny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahahahahhahahahahahaha
    hej Ziomesław ;* !

    o losie jaka breszka fajna xd

    Nathan cipa ! Nathan cipa ! hahahahaha najpiekniejsze co Jules do niego mogla kiedykolwiek powiedziec <3 ;D zartuje oczywiscie ;p

    ała ! pieprzyk rozdrapany- w mordeczke ;< reakcja Julki podczas zabiegu byla identyczna do moich, tez zawsze namietnie oglada sie w takich sytuacjach sciany i sufit gabinetu, szuka w glowie piosenek xd no i oczywiscie wbija sie w paznokcie,a ze Sykes byl pod reka to...czemu nie ?;D

    oj rety rety oni sa fantastyczni we dwojke !
    i tekst "dupa nie tabletki" czy jakos tak tez mna zawladnal xd
    jestes zła kobieta !
    ale i tak Cię tofam :D

    hahahahahah 3 i 9 odpowiedz na moje pytania - looooove <3 xd

    a ! no i chyba nie dalas sie wkrecic w piwko na fb, prawdaz xd ??

    tyle przegrac xd !

    ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdzial swietny ale zawsze to pisze bo uwielbiam wszystkie rozdzialy i kocham to opowiadanie. Juz nie moge sie doczekac przeprowadzki do domu i ich przygod podczas mieszkania w LA. Mam nadzieje ze rozdzial jutro... Do nastepnego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na poczatek przepraszam ze dopiero dzisiaj komentuje ale mialam urwanie glowy. Chcialam powiedziec ze smutny ten rozdzial w jakis sposob. Musisz mi obiecac ze ten pieprzyk to nie bedzie poczatek jakiejs smiertelnej choroby. poprostu mial taki przypadek w rodzinie bliska dla mnie i mloda osoby niedawno na to umarla i jest to dla mnie szczegolnie przykre. Tak wiec mam nadzieje ze to tylko epizod i ze Jules i Nath beda razem szczesliwi poza tym rozdzoal jak zwykle fantastyczny i juz nie moge sie doczekac kolejnego.
    Pozdrawiam Maja

    OdpowiedzUsuń
  12. Nasza kochana kiedy kolejny rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten rozdzial jest bardzo fajny moze malo akcjo ale i tak mi sie bardzo podoba. Juz nie moge sie doczekac ich nowego domu. Kiedy dodasz nowy rozdzial? Jiz nie moge sie doczekac...

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny rozdzial. Teraz sie bedzie sie dzialo w LA jesli jest tam The wanted i dziewczyny. Kiedy mozemy sie spodziewac kolejnego rozdzialu?

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy kolejny rozdział?? Mam nadzieje, że o nas nie zapomniałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ejjj weź kolejny roździał

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy pojawi sie kolejny rozdzial? Maja

    OdpowiedzUsuń
  18. nominowałam Cie do LIbster Award na http://emmowe-historie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Pamietasz jeszcze o nas?

    OdpowiedzUsuń
  20. twój blog jest super zapraszam również do siebie http://prisonerka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Zastanawiam się, skąd Twoje doświadczenie na temat wycinania pieprzyków. xd Ale i tak mi się podoba. :D A Nathan mógłby coś wymyślić, żeby spędzić czas sam na sam z Jules... Mam nadzieję, że się postara. :) Rozdział fantastyczny. :* Tak, ja też jestem zawiedziona okładką GITD, mogli się trochę wysilić i postarać.;/ Ehhh... W ogóle zastanawiam się też czy ich przerwa nie jest przypadkiem wymuszona... Ale nie będę się tutaj nad tym wywodzić i zaśmiecać Ci miejsca. :) Dziękuje za możliwość czytania najlepszego bloga na świecie! ♥ Do następnego.♥

    Zostałaś nominowana do nagrody Liebster Award! Gratuluję! :* Więcej info ----> http://thewantedstoryyy.blogspot.com/2014/03/rozdzia102.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy kolejny rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej;* trzy dni temu trafiłam na Twojego bloga i już skończyłam Czytać całą historię i jestem pod wrażeniem! Dziewczyno, masz taki talent, że powinnaś książkę wydać! Myślalaś o tym? Jak się zdecydujesz to będę jedną z pierwszych osób, która ją przeczyta, serio! Widzę, że dawno tu nie pisałaś, ale mam nadzieję, że szybko jednak wrócisz, bo uzależniłam sie od tej historii. Nawet nie wiesz, jak się w nią wciągnęłam. Proszę, wróć i kontynuuj pisanie ;) pozdrawiam gorąco i trzymam kciuki za szybki powrót i nowe rozdziały ;* Oddana fanka ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej. Napiszesz nam kiedy pojawi sie kolejny rozdzial? Bo zaczynam sie martwic:-( Mam wielka nadzieje ze jak najszybciej:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedy nowy rozdział? Ja tu już z tęsknoty usycham...

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana mam nadzieje ze jak tylko znajdziesz czas bedziesz kontynuowac obydwa opowiadania:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zapomniałaś o nas ??

    OdpowiedzUsuń
  28. Halo, wiesz ile musimy już czekać?

    OdpowiedzUsuń
  29. Nominujemy Cię do Liebster Awards! Szczegóły na naszym blogu:
    www.daryaniola-jc.blogspot.com

    Ewa i Wiki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Prosimy BŁAGAMY dodaj nowy rodzial:-( Placze

    OdpowiedzUsuń
  31. Nasza kochana autorko blagam Cie kontynuj to opowiadanie jak najszybciej. Bardzo prosimy.

    OdpowiedzUsuń
  32. No siema siema!! :) Rozdzial the best ;) tak przy okazji sry za spam ale zapraszam do siebie :) http://annalyne-i-nathan.blogspot.com/?m=1 milej mam nadzieje lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Proszę, wróć już bo wszyscy tęsknimy i czekamy na kolejne rozdziały! ;c

    OdpowiedzUsuń
  34. Prosimy dodaj nowy rozdzial!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  35. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  38. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  39. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  40. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  42. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  44. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  45. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  46. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  47. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  48. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  49. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  50. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  51. Prosimy o rozdziałek. BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń